
Tyle wszędzie płaczu i rozdzierania szat, że jakimś cudem opcja A (którą my reprezentujemy/preferujemy) nie jest powszechnie uważana za jedyną i słuszną, w przeciwieństwie do opcji B. Moglibyśmy uniknąć całego tego pierdolenia, gdybyśmy sobie raz a porządnie uświadomili ile głębokiej prawdy jest w angielskim powiedzeniu, że piękno jest w oczach tego oto gościa:
![]() |
autor: www.washburnart.com |
Kolejny dzień, kolejny projekt o pięknie grubych kobiet. I fajnie, każdy powinien móc sobie zapozować do zdjęć jeśli ma ochotę, a nawet jeśli jakimś cudem te zdjęcia przebiją się przez mainstream obrazów konwencjonalnej urody (tak wszechobecnej, że nikt już nie dostrzega obecności nagich idealnych brzuchów, nóg i cycków towarzyszących codziennym czynnościom) i kogoś obrzydzą, to moim zdaniem dobrze. Nie ma sensu się rozczulać nad ludźmi, którzy brzydzą się ludzkim ciałem, jedynym zagrożeniem jest, że pobudzą swój umysł do reakcji, albo się przyzwyczają (no i nie zapominajmy, że większość osób ciężko straumatyzowanych widokiem legginsów xxxxl świetnie się bawi oglądając na yt filmy o śmiesznych grubasach na bieżni).
JEDNAK
Super fajnie, że te kobiety czują się piękne. Już ustaliliśmy w czyim oku jest piękno. Ale to oznacza też, że ani Vanity Fair, ani ten projekt nie powinien rościć sobie prawa do narzucania ludziom odczuć estetycznych. Przekrzykiwanie się "TO jest piękne, czemu tego nie widzisz?" "nie jesteś piękna/to co uważasz za piękne jest brzydkie" nie ma sensu. Jeśli będę uważać za piękne tylko antropomorficzny drób domowy w bikini z mojego ulubionego hentaja nie będę automatycznie odmawiać modelkom z kacheksją ani dziewczynom w bikini szytym z namiotu cyrkowego dobrego samopoczucia. Po prostu zostawcie mnie samą z moim laptopem na jakiś czas.
Kiedyś w dyskusji o tym czy kobiety mają czy nie mają prawa do włosów pod pachami jakiś facet na youtubie powiedział coś naprawdę sensownego. Powiedział że ich prawo do robienia ze swoim ciałem wszystkiego na co mają ochotę, włączając w to transformację w Chewbackę, i jego prawo do uznawania ich (bez mówienia im tego, wykrzykiwania na ulicach i obrzucania maszynkami do golenia) za zwyczajnie nieatrakcyjne, nie wykluczają się nawzajem. Po prostu on nie będzie rościł sobie prawa do nakazywania im golenia, a one nie będą sobie rościły prawa do zmuszania go, aby uznał zarośniętą pachę za bardziej lub równie atrakcyjną w stosunku do wydepilowanej pachy. Proste, genialne, zadziwiająco trudne do przyjęcia.
Super fajnie, że te kobiety czują się piękne. Już ustaliliśmy w czyim oku jest piękno. Ale to oznacza też, że ani Vanity Fair, ani ten projekt nie powinien rościć sobie prawa do narzucania ludziom odczuć estetycznych. Przekrzykiwanie się "TO jest piękne, czemu tego nie widzisz?" "nie jesteś piękna/to co uważasz za piękne jest brzydkie" nie ma sensu. Jeśli będę uważać za piękne tylko antropomorficzny drób domowy w bikini z mojego ulubionego hentaja nie będę automatycznie odmawiać modelkom z kacheksją ani dziewczynom w bikini szytym z namiotu cyrkowego dobrego samopoczucia. Po prostu zostawcie mnie samą z moim laptopem na jakiś czas.
![]() |
empoderarteme.tumblr.com |
Myślę, że ta akcja, do której linkujesz jest raczej skierowana do osób, które siebie nie akceptują, a główny przekaz to "masz pełne prawo do tego by czuć się piękna. I nie musisz się przejmować niczyją opinią, ważne czy czujesz się dobrze ze sobą", aniżeli narzucanie nowych schematów piękna. Nawet jeśli ma się dookoła taktownych ludzi, którzy nie robią uwag na temat czyjegoś wyglądu to jednak pewne rzeczy są tak wdrukowane, że niektóre osoby wstydzą się pokazać w kostiumie kąpielowym. Zgadzam się z tym co piszesz, ale chciałam tylko powiedzieć, że według mnie takie akcje są potrzebne i odnoszą pozytywne skutki.
ReplyDeleteThis comment has been removed by the author.
ReplyDelete