Thursday, June 19, 2014

Taka ładna dziewczyna...

Nie jestem osobą, która jakoś szczególnie szokuje swoim wyglądem, ale jest to problem, który mnie zadziwia i irytuje, nawet jeśli za bardzo nie dotyczy. Mam na myśli ludzi, którzy oczekują od ciebie tłumaczenia się ze swoich wyborów związanych z ubraniem/kolczykami/fryzurą itd., mimo że w żaden sposób twój wygląd nie podlega ich jurysdykcji. Wystarczyło te kilka razy w życiu ponosić przez parę tygodni niebieskie/różowe włosy i już mogę wymienić typowe sposoby poruszania tego problemu przez ludzi, których problemem moje włosy być nie powinny:
1. Moje ulubione, dramatyczne, bolesne: DLACZEGO TO ZROBIŁAŚ? Przypuszczalnie najlepsza odpowiedź: To nie ja, to oni... <płacz>
2. Urocze i naiwne: A ty tak chciałaś? Moja odpowiedź: Nie, ale do wyboru była jeszcze amputacja obu dłoni.
3. W obronie świętej cywilizacji białego człowieka: No i co ty wymyślasz, a takie ładne włosy miałaś! Jedyna dopuszczalna odpowiedź: milczenie.

To, co robisz z własnym wyglądem dotyka tych ludzi osobiście. To ich naprawdę boli. Ale jest jedna tego typu zaczepka, której nienawidzę najbardziej:
'"Taka ładna dziewczyna/ładny chłopak jesteś, a tak się oszpecasz!".
 Perfidne, bo nie dość, że ktoś się wtrąca w twoje życie, to jeszcze by wypadało dziękować za komplement. Chyba, że się wykręcisz, na przykład mówiąc:
Ja wiem, w tym świetle tak się wydaje. Ale tak naprawdę jestem strasznie brzydka i już nic mi nie zaszkodzi, więc z czystym sumieniem zrobiłam sobie tunele/tatuaż/obcięłam włosy na krótko.

Zwłaszcza obrzydza mnie to w klasycznej sytuacji kiedy mężczyzna, często całkiem obcy, dopytuje się tak dziewczyny, jakby faktycznie coś mu odbierała ingerując we własny wygląd wbrew jego gustowi. Na pewnym etapie zaczęło mnie już poważnie irytować kretyńskie żebranie o uśmiech.
Hej, uśmiechnij się! Szkoda, żeby taka ładna dziewczyna się nie uśmiechała! 
To jest absolutnie moja sprawa jaki mam wyraz twarzy i jeśli akurat wyglądam na przygnębioną lub zniesmaczoną może to oznaczać że:

 a) jestem przygnębiona lub zniesmaczona i trzeba mi dać spokój lub

 b) jestem przygnębiona lub zniesmaczona właśnie dlatego, że osoba radząca mi się uśmiechnąć jest w pobliżu i trzeba mi dać spokój

polecam stoptellingwomentosmile.com
Że histeryzuję? Jeśli ktoś nie rozumie, czemu czuję się nieprzyjemnie w takiej sytuacji, to znaczy, że ani nigdy w takiej nie był, ani nie potrafi sobie tego wyobrazić. Jest to uczucie zagrożenia i poczucia, że ktoś narusza twoją sferę prywatną. Identyfikuje się jako osoba, której jesteś winna/winny coś związanego z własnym wyglądem. Usiłuje cię dominować w taki sposób, skąd wiesz, że nie szuka sposobu, żeby posunąć się dalej? Nie zgadzam się uważać tego za wyraz troski i okazanie uwagi. Nie uważam tego za przyjazną interakcję. Nie jestem zobowiązana odpowiadać na frywolne zaczepki sąsiadów w windzie/pasażerów w pociągach/panów w sklepach i udawać że bawi mnie zabawa w flirt.

1 comment: