Jednak jak już toniemy we wszystkich Patich, Gosiach Andrzejwicz, Warsawshorach, ohydnych opakowaniach i reklamach oraz przygnębiająco odwalonych na "powie się, że taka moda" ubraniach i fryzurach, to byłoby chociaż miło móc ulżyć sobie i móc od czasu do czasu dać upust swoim urażonym uczuciom estetycznym. Przecież moje milczenie oznacza, że godzę się na:
to
albo na to
![]() |
Jaram się wydziaranymi dresami |
Kiedy jednak ośmielisz się wyrazić swoje uzasadnione obiekcje i zwrócić uwagę na jawną fuszerkę, techniczne niedoróbki albo nieudolny plagiat (np. pisząc "Co za gówno.". I dobrze! Masz do tego święte prawo! Też tracę siły na dyskusje, kiedy widzę tak oczywiste usiłowanie karmienia publiki sraką), pada argument, który zamyka drogę do polemiki.
A UMIESZ ŚPIEWAĆ/TATUOWAĆ/WYPLATAĆ KOSZYKI LEPIEJ? BURAKU?
W większości przypadków moja odpowiedź brzmi oczywiście "nie". I dlatego nie robię kariery w showbizie, nie tatuuję i nie wyplatam koszyków.
Jak wielkim trzeba być kretynem, żeby używać tego argumentu? Może działa to w grupie wsparcia dla początkujących rysowników poniaczy, żeby powstrzymać zbędne hejty, ale w prawdziwym świecie przeczy to założeniu, że za robienie różnych rzeczy, zwłaszcza dla innych ludzi/na innych ludziach powinny się brać osoby, które POTRAFIĄ JE ROBIĆ.
Dlatego jeśli będę chciała zorganizować koncert zatrudnię dobrego muzyka, jeśli będę się dziarać pójdę do salonu i jeśli będę chciała koszyk to kupię go w sklepie, zamiast śpiewać, dziarać i wyplatać samodzielnie. Tak samo w ręce specjalisty oddam zabieg usuwania migdałków, budowy domu i wymiany obcasów w głupich butach.
Czy ktoś, kto rzuca takim argumentem:
będzie się przyglądał jak fachowiec krzywo kładzie kafelki w jego własnej łazience, bo przecież sam nie umiałby położyć ich nawet tak? A powinien.
No comments:
Post a Comment