Nic bardziej mylnego!

Od 70 lat z hakiem oczekujący dziecka Finowie wybierają: paczka albo gotówka. Większość woli dostać zestaw niezbędnych rzeczy w pudle, które może służyć dziecku jako łóżeczko (i podobno żadne jeszcze od tego nie zamarzło ani nic). Rzeczy w paczce (bardzo gender w kolorystyce) projektują artyści i jest to jeden z powodów, dla których rodzice wolą je od siana na inne, ze sklepu. Co wzbudza kontrowersje (i czasem wręcz przesłania wszystko inne w paczce i całą ideę), zwłaszcza za granicami Finlandii, jest obecność kondomów w paczce, co bywa odebrane jako obraza, albo zachęta do poprzestania rozpłodu.
Do rzeczy. Kiedy z jakiegoś powodu Polacy ostatnio zostali uraczeni newsem o tej tradycji, większość uznała pomysł za uroczy itd. I to jest miejsce, w którym wkracza korwinista. "Głupi Finowie się cieszą, że dostali, a przecież sami za to zapłacili". Korwinista jest jak taki zgorzkniały kuzyn, który na twoim ślubie wypije i zaczyna bardzo głośno mówić o statystykach dotyczących rozwodów. TAK, WSZYSCY WIEDZĄ JAK TO DZIAŁA (prawda?). Wielkie odkrycia i niewygodna prawda:
Jestem w szoku. Myślałam do tej pory, że każde państwo ma kopalnie złota jak w Faraonie i z tego się buduje drogi i kupuje dzieciom wyprawki. Czuję się straszliwie oszukana, liczyłam, że pieniądze z podatków są w 100% oficjalnie kradzione przez urzędników, a tu wychodzi, że jednak coś się z nimi robi.
(Przepraszam, jeszcze nie mogę się pozbierać po "niewygodnej prawdzie")
Okej. Już mogę dalej. Chodzi o to, że:
1. Finowie wiedzą, że wyprawki nie są za darmo, ale to tradycja i przyjemność. Tak, każdy by sobie mógł kupić te cholerne śpioszki. Ale nie o to chodzi. Mama dostała taką paczkę i pewnie coś na strychu leży w kartonie, w którym nowa mama kiedyś sama leżała i machała tymi słodkimi małymi nóżkami... Tak, kiedy ludzie się rozmnażają stają się sentymentalni. Przez hormony. Podobno.
2. Jeśli te pudła są z podatków, to znaczy, że bogaci Finowie w ciągu swojego życia zapłacili za więcej pudeł niż biedni (w uproszczeniu itd). Solidarność społeczna. Koniec bajki, kurwa. Nazwijcie mnie komunistką, ale uważam, że to przepiękne.
Te wyprawki to dobry przykład jak to wszystko działa. Kapitaliści mówią: "po co mam z podatków utrzymywać służbę zdrowia, stać mnie na lekarza" (co przykre gdy w ich własnej rodzinie są ludzie, którzy bez tej publicznej służby zdrowia byliby skazani na dylematy rodem z Breaking Bad, ale empatia nie jest obowiązkowa). Nie myślą o tym, że co jakiś czas ktoś choruje tak poważnie, że tylko kilka osób w kraju byłoby faktycznie stać tak o na leczenie. I dzięki składkom, nieważne czy trafia na biednego, czy bogatego życie się ratuje. Wiem, wiem, zwłaszcza w Polsce są kolejki, łapówki, różnie bywa. Ale jeśli w grę wchodzi ludzkie życie chyba warto się zastanowić czy nie warto rozważyć rozwój w tę stronę, zamiast zabierać swoje zabawki i spierdalać ze wspólnej piaskownicy.
Taka jest moja opinia, uważam, że celem rozwiniętych społeczeństw nie jest tylko nieskończony wzrost gospodarczy, ale też humanitaryzm. (Jak powiedział Edward Abbey, "wzrost dla wzrostu to filozofia komórki rakowej".)Tylko nie mówcie narodowcom, bo okrzykną mnie za to wrogiem ojczyzny.
No comments:
Post a Comment